Dear Mr. President....

"There are two kinds of people in this world – those what like me, and those that can go to hell"

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
moje kochane.
Już piąty dzień mnie boli głowa, zawaliłam praktyki, a powinnam już tydzień temu się zgłosić do baby. Źle się czuję, jutro mam wizytę u lekarza, za tydzień też. Może się dowiem czegoś nowego.
Przypomina mi się od razu rozmowa dwóch moherów w tramwaju o młodzieży. Słusznie stwierdziły, że dzisiejsza młodzież jest bardziej podatna na choroby i słabsza. To one się trzymały lepiej niż ja tego dnia - smutne, lecz prawdziwe.
Gdybym może miała mniej nerwów, ale to nie jest takie łatwe. Mnóstwo terminów, zajęcia, praktyki, szczury. Mam bardzo dużo na głowie, choć sama tego chciałam. Siedzę w domu - źle, poza domem jest mi lepiej, ale co z tego, jeśli ja pod koniec dnia padam dosłownie na pysk i nie kontaktuję?
Wczoraj wróciłam dopiero po 21ej do domu, siedziałam dwie godziny u weterynarza z dwójką ogonów. Mój nie był idealną pomocą, powiedziałam mu dzisiaj, że czułabym się lepiej, gdyby mnie wspierał, a nie mieszał ciągle z błotem. Przeprosił i powiedział, że tak będzie. Mam nadzieję, że weźmie się w garść, bo ja naprawdę źle się czuję.
Muszę iść na popołudniowe zajęcia, ale głowa nie pozwala mi się ruszyć. Dwie tabletki już łyknęłam, w sumie 800mg ibuprofenu. Nic nie pomaga, czuję pulsowanie w głowie - najchętniej strzeliłabym sobie w łeb.

Jedyne co mi poprawia humor to fakt, że Mój mi kupił świetną koszulkę Metallici.

Tagi: Ja!
14.03.2012 o godz. 10:46
Zarabia tysiące miesięcznie, a mi żałuje głupiego obiadu w KFC, nie pierwszy raz zostałam tak potraktowana publicznie... z powodu soku i dodatkowych frytek.
W końcu postawiłam na swoim i wyszłam z restauracji. Ta, narobiłam mu wstydu - ale nie przejęłam się tym.
3 lata związku i tak to teraz wygląda. Jestem tak cholernie zmęczona, tymi huśtawkami nastroju.
Raz jest naprawdę dobrze, jest czuły, kochający, a następnego dnia mnie odpycha, czepia się i poniża...
Słyszę, że to wszystko moja wina, bo jestem taka jak moi rodzice - zła. Mam straszny charakter, bo jestem inna niż wszystkie kobiety. Powinnam być pospolita i się słuchać, być na każdym kroku uległa, a nie jestem.

Jest mi tak słabo. Już czwarty dzień mnie głowa boli, ledwo co na nogach stoję. Poza domem wszystko znika, czuję się taka wolna.

Powinnam to już dawno zakończyć, a nadal w tym tkwię, robię plany, chcę mieć hodowlę szczurów, psy, dom jednorodzinny. Głupia ja. Po co mi to wszystko? Dlaczego duszę się, przecież to moje pieprzone życie.

Ciężko mi się to teraz pisze, ale chciałabym kogoś poznać (i nie chodzi tylko o płeć męską, bądź żeńską, o miłość, o przyjaźń), kto by mnie z tego wszystkiego wyciągnął, uodpornił na niego i pomógł mnie postawić na nogi.

Cholernie uzależnienie czy rzeczywiście miłość, przywiązanie?

...
Tagi: Ja!
12.03.2012 o godz. 19:28

.

Dzień wycięty z życia. Czuję się dzisiaj fatalnie.
Pobudka o 6ej rano - migrena. Odpuściłam sobie pierwsze zajęcia o 8ej rano, przed chwilą wcześniej wróciłam do domu. Znowu odpuściłam sobie zajęcia, aż dwa. Trudno.

Wczoraj kochaliśmy się po kilkutygodniowej przerwie. Powód? Dowiem się przy wizycie u ginekologa za 2 tygodnie. Chyba muszę zmienić tabletki antykoncepcyjne, bo te można o dupę rozbić.

Tęsknię za moim bratem, śnił mi się dzisiaj, poszłabym sobie z nim na jakiś koncert, imprezę. Bo przecież tak naprawdę jeszcze nigdy nie mieliśmy wspólnego wieczornego wyjścia :)

Niedługo wakacje. Jadę do pracy, o ile takową znajdę. Trzymajcie kciuki.

08.03.2012 o godz. 14:42

.

Kolejna długa przerwa, moja nieobecność za każdym razem się coraz bardziej przedłuża. Szczerze mówiąc przez moment zapomniałam o istnieniu mojego bloga...
Brak czasu - nowa choroba XXI wieku.
Mam naprawdę dużo zajęć, dodatkowo zajmuję się adopcjami szczurów i nie dość, że mam ręce pełne roboty to jeszcze dom jest przepełniony zwierzakami.
W związku jest jak jest, zawsze trochę narzekałam, trochę się cieszyłam, chwaliłam. Powiem tak - szczęśliwa? trochę. spełniona? trochę. Ok, może nie dogadujemy się tak jak kiedyś, ale póki co jest mi dobrze i nie mam potrzeby bycia singielką, ani bycia w innym związku. Nie dziękuję.
Temat związku poruszę w innej notce, najzwyczajniej brak mi weny. Muszę się bardziej zmobilizować :)

Co u mnie - samej? Aaaa dobrze, też nie narzekam. Brakowało mi Was, ale życie toczy się cały czas dalej i nie zamierza przystopować choćby na sekundę.

Biorę się za lekturę Waszych blogów Misiaki.
metal_forever_by_renatha666.jpg
Tagi: Ja!
19.02.2012 o godz. 19:43
Kochani, życzę Wam Wesołych Świąt!
Dużo radości, zdrowia, szczęścia, miłości, spełnienia Waszych najskrytszych marzeń, wszystkiego co dobre, wspaniałe i dla Was idealne!

A co najważniejsze, żebyśmy i w następnym roku wszyscy pozostali w tym gronie!

Wasza Marilyn.
the_christmas_spirit_by_missmayonaise-d34eozl.jpg
Tagi: Christmas
24.12.2011 o godz. 14:41
Dzisiaj wstałam o 11ej - choć nigdy nie należałam do śpiochów, w okresie zimowym przemieniam się w niedźwiedzia potrzebującego plastru miodu i wygodnego posłania do spania. I wtedy życie jest wspaniałe. Oczywiście plastrem miodu jest tona słodyczy, którą wsuwam niczym odkurzacz, brzuchol rośnie, a pod koniec dnia nawarstwiają się wyrzuty sumienia. Uroki zimy.

Nie czuję tych Świąt, przysięgam.
I tu wcale nie chodzi o brak śniegu, po prostu w tym roku nie mam takowej potrzeby. Być może dlatego, że spędzam je w niezbyt ciekawym gronie. Nie mam co owijać w bawełnę - najchętniej bym Wigilię spędziła w domu, z Megapaką Laysów o smaku papryczek (to zielone opakowanie, I Like it!) z laptopem na kolanach pod kocykiem.
Jedyne co mnie pociesza to barszcz z uszkami, moje ulubione danie, mniam.

Dawno nie pisałam notek, dlatego to wszystko wydaje się mało składne. Wiecie co? Wypatrzyłam sobie na internecie takową kamizelkę:



Jest po prostu zajebista! Dziewczyna ma prawdziwy talent i choć robi je raz na ruski rok to zamówiłam takową, może do lata ją dostanę ;)
Tagi: Ja!
22.12.2011 o godz. 18:40
Ciągle mnie nie ma, bo nie mam na nic czasu. Przepraszam, mam, ale tylko wtedy, kiedy pierdzielnę wszystko w kąt - przez co mam później zaległości i tak w kółko.
Nowe mieszkanie, studia jako tako, zwierzaki się trzymają, nadal się angażuję w sprawie bezdomnych pupilów, życie toczy się dalej. Tylko mój związek śpi, tak głęboko, głęboko. On ciągle się na mnie drze, krytykuje, a ja myślami jetem gdzieś w hen daleko. Nie, nie mam nikogo na boku, nikt mi nie wpadł w oko, ja o takim czymś w ogóle nie myślę. Po prostu jest mi źle i chciałabym to zmienić. Jeszcze nie jest źle, ale powiedziałam sobie, że po prostu dam sobie spokój, spakuję się i na tym się ta historia, bajka skończy.
Ciekawe czy rzeczywiście będę taka twarda.

Co u Was? Kiedy ja ogarnę Wasze blogi? Nie wiem -_-
Tagi: Ja
21.12.2011 o godz. 20:07
Zapomniałam hasła do swojego bloga! :D
Wpisywałam po sto razy, ale ni chuja, nie chciało mnie zalogować, co za beztalencie ze mnie.
Ostatnimi czasy nie mam prawie na nic czasu, zajęcia mnie całkowicie pochłaniają, pomyśleć, że to tylko jeden kierunek, ostatnio gadałam z dziewczyną, która studiuje trzy kierunki! Dwa dziennie plus jeden zaocznie, ja pierdziele, co z życiem towarzyskim? Co do życia towarzyskiego - a no w końcu moje zaczyna rozkwitać, zaczęliśmy wychodzić, SAMA się spotykam z koleżankami, plotkujemy sobie, wszystko jest fajnie i na luzie, co mi się bardzo podoba.
Moje glany nadal nie dotarły, pisałam dzisiaj kolejnego z rzędu maila i to wszystko z powodu tych 200zł, które chciałam zaoszczędzić, głupia, ale nadal mam nadzieję, że dotrą, babka stwierdziła, że w tym tygodniu już tak na bank powinny być.

Przeprowadzka zbliża się wielkimi krokami, nie mogę się doczekać tych cieplusich grzejników i ścian bez grzyba. Bo tu - zakwita mi powoli pole minowe...
c96fe25a44624decccccec976670cd30.jpg
Tagi: Ja!
16.11.2011 o godz. 17:09
Mam go już czasami tak dość, że powoli się zaczynam zastanawiać, czy nie lepiej znaleźć gdzieś pokój i zakończyć ten chory i toksyczny związek. Po co ja tak naprawdę z nim jestem? mam nadzieję, że w końcu dojrzeję i pójdę swoją własną drogą, tak będzie najlepiej, jeszcze trochę...

Mam już drugi dzień migrenę, 6 tabletek zjedzonych przez 2 dni, choć to jeszcze nie mój rekord. O czym ja mówię.
Dużo nauki,czytanie książek doprowadza mnie już do szału. Odświeżam stare znajomości, może niedługo na jakąś imprezę wyskoczę z dawnymi koleżankami? Fajnie by było, przyda mi się chwila wytchnienia.
Za tydzień przyjdą w końcu moje martensy, czekam już piąty tydzień na nie, masakra.
Miłego weekendu Wam życzę, w końcu zaglądnę na Wasze blogi i ogarnę to, co powinnam już dawno zrobić :)
d9eb3168be593e9caf3f86b50e985e5d.png
Tagi: Ja!
05.11.2011 o godz. 12:30
Miała jechać na zajęcia, wyszłam z domu, poszłam na tramwaj jak zawsze, usadowiłam się wygodnie, słuchając przy okazji Rammstein. Patrzę, tramwaj jedzie nie tam gdzie powinien, ok, miałam jeszcze 20 minut do zajęć, więc po prostu przesiadłam się od innego tramwaju, a ten kurwa też pojechał w przeciwnym kierunku. Nie wiem o co tu chodzi, ale później stałam 20minut na dworcu pks i żadne tramwaj nie chciał przyjechać. Więc musiałam sobie te zajęcia odpuścić, po raz drugi pod rząd, babka będzie się na pewno pluła albo mnie wykreśli z listy uczestników i na tym się skończy. Sfrustrowana i mega-wkurwiona stałam na przystanku i myślałam, że pozabijam każdego człowieka przechodzącego obok mnie. Miałam dzisiaj iść już na 8ą rano, ale nie dałabym rady, jutro też muszę wstać o 6ej więc chciałam sobie dzisiejszy dzień lekko odpuścić i dzięki mpk mam cały dzień wolny. Frustrujące, a zarazem wspaniałe, szkoda gadać.
Polazłam do sklepu, kupiłam coś na obiad i sobie puszkę ananasów, połowa już spałaszowana, reszta dla Niego.
Jutro do rodzinki na cały długi weekend. Odpocznę i najem się, w końcu.
b011d08533305d125c9cf07dbe1eb1ac.png
Tagi: Ja!
27.10.2011 o godz. 14:00
Tydzień za tygodniem, dzień za dniem, godzina za godziną...
Kiedy ja mam czas dla siebie? Ograniczam się do zajęć i komputera, nic więcej. Mieszkanie tonie w brudzie, pranie stoi i czeka z utęsknieniem na pralkę, my to już w ogóle żyjemy oddzielnymi życiami, czasem ktoś kogoś szturchnie, wyzwie i tyle. Jest jak jest, nie ma co ukrywać.
Układam sobie myśli w głowie i staram się wszystko skupić w jedną całość, ale pomiędzy łaciną, psychologią i referatem tak ciężko znaleźć chwilę wytchnienia.
Jest zimno, ale słoneczko dzisiaj świeciło, jabłko z okazji urodzin Tymbarka sprawiło, że się uśmiechnęłam. Tak, dzisiaj rozdawali jabłka z okazji rocznicy Tymbarka, miło, ale oddałam jabłko koleżance na wykładzie, za ciężko mi było, połamałam się na tym aerobiku. Wycisk nie z tej ziemi, ale dobrze robi, mięśnie się wzmacniają, kondycja robi się lepsza, wszystko na plus, tylko ręce się potem trzęsą. Mi się już prawie cały czas łapki trzęsą więc jestem przyzwyczajona. Wczoraj trzy tabletki na migrenę i świat się stał piękniejszy, wizyta w muzeum narodowym, wystawa sztuki współczesnej - do mnie to nie przemawia, niestety.

Byle do przodu.
96241afa249feb72929a2f870faf414c.jpg
Tagi: Ja!
14.10.2011 o godz. 18:43
Czas upływa bardzo szybko...
Na Uniwersytecie dużo zajęć, ale za to odbijam to sobie w pogaduchach z koleżankami.
W związku kiepsko, nie dogadujemy się, czasem są jakieś uczuciowe przebłyski, ale czuję, że nie damy radę. Sama nie wiem.
W sprawie przebicia nosa będę dzwoniła w tym tygodniu, może w Weekend się znajdzie jakiś wolny termin.

Chcę lato, albo przynajmniej wiosnę. Zimno mi, brrrr.
3faf7bc38bfdfcf8a0e3d104ca15d4ce.jpg
Tagi: Ja!
11.10.2011 o godz. 15:22
Jeśli chodzi o nerwy, to są naprawdę nadwyrężone. Te ciągłe wypominanie, wytykanie mi moich błędów, brak wiary we mnie, szantaże emocjonalny pod każdą postacią. Nie, nie robię z siebie ofiary. Jestem ofiarą jego ego. Zastanawiam się za kogo on się w ogóle ma, że mnie ocenia, ciągle poprawia? Przysługuje mu takie prawo? Nie wydaje mi się.
Ciągle mu powtarzam, że z nami jest już koniec, uczucia gdzieś wygasły, sama nie wiem, kurwa, kocham go, ale to nie takie proste. Jak można kochać osobę, która Cię ogranicza we wszystkim? Dla której zrezygnowałaś ze swojego życia, przyjaciół, dotychczasowych nawyków?
To jest chore, cholernie chore.

Chcę sobie przebić nos - nie widzi mnie w tym.
Chcę bluzę Guns ' N Roses - nie widzi mnie w tym.
Przecież to do mnie nie pasuje! Pomijając fakt, że do zawsze nosiłam takowe ciuchy, raz częściej ,raz rzadziej, ale należę do osób, które się ubierają według nastroju.
Jak mam ochotę na trampki i koszulkę Rammstein to ją kurwa ubiorę! A jak na baleriny i bluzeczkę to też to ubiorę, czy to się komuś podoba czy nie!
Straszny bullshit, boże, widzisz, a nie grzmisz.

Na uczelni zapierdziel, uczę się tej zasranej łaciny cały czas, bo inaczej będę ją musiała powtarzać w następnym roku.
c7ca6e13cb9b10cd89ee21cdae522bec.jpg
Tagi: Ja!
02.10.2011 o godz. 20:59
Codziennie jest kolejny jakiś argument, kłótnia, problem, codziennie uświadamiam sobie, że związek, w którym tkwię jest już bliżej niż dalej końca.
Aktualnie jestem niczym zombie, zero uczuć, nie wiem już sama co czuję. Czasem nienawiść, czasem żal.
Żadne z nas już nie próbuje nic naprawiać, nie stara się.
Chyba już oboje wiemy, że to koniec.
Tagi: My
29.09.2011 o godz. 18:38
Dzisiejsze zakupy nie potrafię odpowiednio ocenić. Straciłam 3 godziny na dojazd, chodzenie po sklepach i kupienie jednego swetra i dżinsów. Porażka. Wydałam 200zł na dwie rzeczy, idzie się załamać, ale to był akt desperacji, po prostu musiałam sobie kupić spodnie i przynajmniej jeden sweter. Zastanawiam się dlaczego aktualnie w sklepach mogę dostać bluzki na ramiączkach i z krótkim rękawem? Kto przy zdrowych zmysłach ubiera się w takie coś w przy -20 stopniach w zimie? Rozumiem, na imprezę, ale codziennie człowiek nie imprezuje -_-
Były ładne sweterki ale w granicach 200zł, przepraszam, ale nie jestem w stanie wydać tyle pieniędzy. Za tą kwotę mam jedzenia na dwa tygodnie. Pomimo tak kosmicznych cen dziewczyny buszowały po sklepach, kupując bluzki na ramiączkach.
Idąc ulicami Wrocławia można było dzisiaj zaobserwować dwie skrajności. Były osoby ubrane tak jak ja, w jesienne kozaki i ciepłą kurtkę, a były i takie, co miały japonki, krótkie spodenki i owe bluzeczki na ramiączkach. Słońce wprawdzie porządnie dzisiaj nas ogrzewało, ale na widok tych porozbieranych ludzi ciarki mnie przechodziły, brrrr...

Jutro zajęcia od 9.45 do 20.00, przeżyję? Muszę.
be8ab7aa556e717bad493f6c16314e77.jpg
Tagi: Ja
25.09.2011 o godz. 21:10
Jeszcze w sierpniu miałam wrażenie, że odłożyliśmy sporo pieniędzy. We wrześniu pokupowaliśmy kilka rzeczy, bo były potrzebne, nie ma co ukrywać. Nowy polar i portfel dla niego - 200zł, ciepłe, porządne buty na zimę dla mnie (które przetrwają z dobrych parę lat)- ok. 300zł. W ten Weekend czekają mnie zakupy. Muszę zakupić dżinsy (mam tylko jedną parę do chodzenia, kupiłam na letniej przecenie w Mango za 50zł, prawdziwa okazja), trzy poszarpane, stare swetry, które noszę trzeci rok z rzędu. Niestety moi rodzice są tego zdania, że mam w czym chodzić i nie raczą mi sypnąć groszem. Ojciec tylko czeka na to, żeby móc mnie upokorzyć i powiedzieć: "nie mam", gdzie wiem, że ma. Ale mniejsza o to. Mama miałą mi przesłać pieniądze jak co miesiąc, zawsze kilka groszy wpadnie, za co mogę sobie kupić coś, co mogłąbym założyć na dupę w tym sezonie. Za głupie leki na zapalenie płuc zapłaciliśmy 130zł, dzisiaj Go złapał kanar i stówka do zapłaty. To jest naprawdę załamujące. Wprawdzie mam odłożone parę zł, ale wątpię czy starczy mi na kilka dorych ciuszków. Jak w zimie swetry poniżej stówy nie schodzą, chyba, że w tym roku zdarzy się jakiś cud, w co szczerze wątpię.
Boję się o moje zdrowie. W poniedziałek zaczynają mi się zajęcia, a ja dzisiaj z przerażeniem stwierdziłam, że mostek mi wystaje i mam lekko zapadniętą klatkę piersiową. Nie wiem co to może być szczerze mówiąc, trochę się obawiam, ale muszę zacisnąć zęby, nie stać mnie na kolejną porcję leków. Mam nadzieję, że jakoś pociągnę, oby tylko w szpitalu nie wylądować.
Jutro wyjdę po tygodniu czasu na dwór, ponoć ma być ciepło, dobrze mi zrobi łyk świeżego powietrza.
Może coś fajnego upoluję? Liczę na chociaż jedną parę spodni, dwa swetry i dwie ciepłe bluzki. Może za miesiąc jeszcze jakiś grosz przypadkiem wpadnie, to sobie coś dokupię. Jakaś porządna kurtka zimowa się przyda. Ale to już nie w tym miesiącu, niestety.

Jest 30 minut po północy, a ja nadal nie śpię. Niepodobne do mnie, ale ostatnimi czasy tak długo siedzę, nie ścina mnie z nóg, nie czuję zmęczenia. Kładę się do łóżka i sen po chwili sam przychodzi. Błoga cisza, spokój, zobaczymy jak długo mi nerwy jeszcze wytrzymają, potem znowu dół, krzyk i płacz i znó spokój na jakiś czas. Moje życie jest cholernie pokręcone, ale kocham je i za nic bym je nie oddała, ani nie zamieniła.
Tagi: Ja!
24.09.2011 o godz. 00:32
Udało mi się zapisać na Aerobik, juhu! Raz w tygodniu w piątek będę miała wycisk i to przy muzyce, chociaż raz się wyszaleję, wymęczę i będę miała sexy figurę, aż się żyć chce :)
Niestety jesień i zima nadchodzi, plus zimno plus niechęć do życia przez głupi brak słońca, no trudno.

moniczka, Maarit, Aga - gdzie Wy się podziałyście?
8a3d36b04473e83404c9e020d4b05a00.jpg
Tagi: Ja
23.09.2011 o godz. 15:14
Spędziłam dzisiaj trzy godziny przy zapisywaniu się na głupie, nudne i zbyt długie zajęcia na uniwersytecie. Rozumiem, że powinnam się cieszyć, że dostąpiłam zaszczytu własnego wyboru zajęć, ale tak naprawdę musiałam się zapisywać według listy przedmiotów OBOWIĄZKOWYCH, jedyne co mogłam wybrać, to GODZINY! I na to wyszło,że w poniedziałki będę miała do 20ej zajęcia, do czwartku włącznie do 16.30, a w piątki do 14.45. Miodzio. Chciałabym tak naprawdę zrezygnować ze studiów i pójść do pracy. W dzisiejszych czasach studia są zbędne, teraz się liczy praktyka zawodowa, ale trudno, skoro starzy sobie życzą, to niech im tak będzie, mogliby tylko dawać godne pieniądze a nie grosze, przez co mnie musi On utrzymywać, gdzie sytuacja między nami jest jaka jest. Życie jest cholernie głupie, ale czy niesprawiedliwe? Sprawiedliwe! Bo każdy jest kowalem swojego losu, nie ma takiego czegoś jak przeznaczenie, los, czy szczęście, ja pierdziele obudźmy się w końcu. Żyję dopiero 20 lat na tym świecie i już doszłam do takiego, moim zdaniem zdaniem sensownego, wniosku.
Dalej biorę leki, śpię do 11ej, ręce mi się trzęsą, co wieczór (no prawie) przechodzę jakieś załamanie nerwowe, po prostu jet jak jest, ale co najśmieszniejsze, dalej się uśmiecham. Schudłam już z 5kg co najmniej, ale dobrze mi z tym, cholernie! Mam bardziej płaski brzuch, twarz mi gdzieś wsiąknęła i jest dobrze. Siedzę w dresach i staram się nie myśleć o życiu, sobie. Z domu i tak nie mogę wychodzić, bo inaczej mnie do szpitala przewiozą. Duszę się co jakiś czas, co tydzień temu o mało nie skróciło mojego żywotu. Dostałam kroplówe w szpitalu i świat w 5 minut stał się piekniejszy. Teraz mam wielkiego, niebieskiego, ciemnego sińca na pamiątkę, drugiego na dłoni, bo za pierwszym razem źle się wbili.
Kurwa, wiecie co, nie jestem depresyjną maniaczką, nie jestem psychiczna, a pomimo tego, On mi codziennie mówi, że jestem psychicznie chora i że sobie nie radzę ze sobą. A co ja na to poradzę? Nie należę do tej grupy osób, które się tną, płacza i użalają nad sobą, jestem cholernie dobrą aktorką, co mi się podoba. Zasługuję na Oscara albo na Złotego Globa. I to wszystko przez rodziców, którzy do dzisiaj skutecznie mi niszczą życie.
Będą się smażyć w piekle.

Ostatnio z bratem stwierdziliśmy, że nie jesteśmy faszystami,po prostu mamy pewne skłonności do pewnych tez, założeń. Jak tu być normalnym w dzisiejszych czasach? Nie da się!

Wracam do SOAD - Toxicity.
e59b8f292e7822ab61a1fea07a8d873c.png
Tagi: Ja!
21.09.2011 o godz. 18:51
Przepraszam, potrzebowałam przerwy, wytchnienia.
Nie jesteśmy ze sobą, sama nie wiem czy jesteśmy czy nie. Mieszkamy ze sobą, opiekuje się mną, troszczy, gotuje, zajmuje, w sobotę wylądowałam w szpitalu, mam zapalenie płuc. Kroplówka, duszności, a teraz tylko antybiotyk i tona leków na poprawę zdrowia. Nie jest kolorowo, ale daję radę, trzeba.
Postanowiłam, że nie będę marudziła, muszę być twarda, nie polegam tylko na nim, potrafię sobie sama dać radę, ja to wiem.
Kolczyka muszę sobie odpuścić, dopóki nie wyzdrowieję nikt mi nie przebija nosa, wda się zakażenie i znowu będę chora.
26ego zaczyna się rok akademicki, przynajmniej będę miała co robić, trochę stresu znów się przyda. Zobaczę się z koleżankami, powychodzę z nimi, to mi pomoże, się przyda.

Bardzo Wam dziękuję za komentarze i wiadomości, jak tylko dojdę do siebie to poodpisuję, nawiążę z Wami kontakt, stęskniłam się za Wami, naprawdę.

Dam radę, kto jak kto, ale ja MUSZĘ :)
Tagi: Ja
19.09.2011 o godz. 12:42

Między nami koniec. Oficjalnie.

Dziękuję za uwagę.
Tagi: ...
07.09.2011 o godz. 01:20
Marilyn
Dear Mr. President....
Skąd: Poland
O mnie: "Jestem samolubna, niecierpliwa i trochę niepewna siebie. Popełniam błędy, tracę kontrolę i jestem czasami ciężka do zniesienia. Ale jeśli nie potrafisz znieść mnie kiedy jestem najgorsza, to cholernie pewne, ze nie zasługujesz na mnie, kiedy jestem najlepsza. ”
statystyki
  • Czas na Bloblo: 9 dni 22 godziny 32 minuty
  • Napisanych notek: 230
  • Komentował: 1318 razy
  • Zebranych komentarzy: 2648
  • Ostatni wpis: 14.03.12, 10:46
  • Wpis średnio co: 38 godzin
  • Profil odwiedzono: 118868 razy
  • Ilość avatarów: 2
  • Ilość zdjęć: 211
  • Ilość filmów: 16
  • Ilość logowań: 266
  • Ostatnie logowanie: 14.03.12, 10:38
  • Ostatnio odwiedzili: Szalona, Hamma, Lady-Lullaby, BethI, miczka, NovemberRain, Magdalene, psychadelia, Tsundere, LadyD
sekcja użytkownika